EGOpozytywna

Egopozytywna była reakcją na zatwardzenie słowno- obrazowe. By myśli mogły układać się w zdania, a zdania znajdować formę kreski, potrzebny okazał się ukierunkowany kop społeczny w postaci czytającego świata zewnętrznego. Kreska powoli zyskała kształt, a zdania upstrzyły się w treści moich – o zgrozo! – zainteresowań. Siadam więc dość często z OCHOTĄ i wspólnie oddajemy się procesowi umysłowego pocenia. Ubywające kalorie świadomości przemieniamy w zgrabne WYPOTY:

O rozwoju osobistym, który nie odbiega od szeroko rozumianej duchowości.
O energii żeńskiej, którą – za cholerę nie potrafię zrozumieć dlaczego! – zrównuję się z kobiecością.
O energii męskiej, która zapierdziela w synapsach umysłowych, albo i innych. Albo cholera wie gdzie.
O życiu przez pryzmat mojego ego. No i o samym EGO, które bronię przed zwolennikami bezego. Kimkolwiek są.

W chwilach świerzbiącego jęzora siadam również przed kamerą. Dzielę się prędką, choć wcześniej poukładaną myślą oraz mądrością wrodzona i nabytą.

Ale żeby nie było, że u mnie tylko swawola, emocja i ironia. Chwile powagi utrwalam na stronie-matce, która wyraźnie dowodzi, że jajko było pierwsze. Nie kura!
Bo symbolika biblijna, wizyjna i przede wszystkim SENNA to moja pasja, zajęcie i natura. Nie jakaś tam bzdura!