KOBIECA MOC I SIŁA

Podobno kobieta siły nie posiada. Ma za to kobiecą moc, która leży w jej uległości. Dlatego też ma być delikatna, zwiewna, odziana w długie, sunące po ziemi kiecki oraz sięgające tyłka kudełki. W ogóle dobrze jakby jeszcze była Słowianką, bo te to dopiero mają moc. A jak nie, to ją sobie wyszeptają, bądź wyczarują.

A więc leż, pachniej i ładnie proś kobieto, a wszystko będzie Ci dane. I pamiętaj koniecznie o zwiewności oraz najlepiej kiecek długości. W krótkich możesz się zapomnieć i przyspieszyć szacownego kroku, tudzież poddać się niecierpliwości i pobiec ku pragnieniu. Albo uciec przed jakimś powolniejszym przedstawicielem energii męskiej. A wiadomo, że raptowność i działanie niweczy kobiecy czar i zapędza panów w okowy nieróbstwa.

Ktoś spostrzegawczy zapewne zauważy, że podobne teorie nie sprawdziły się w praktyce. Że uległość zaciągnięto do pracy, a zwiewność wyparowała w nadmiarze obowiązków. Ktoś bardziej odważny głośno oznajmi – been there, done that i nie zadziałało. A tu dupa, szukający iluzji umysł zawsze uczepi się łatwego. Że niby to złe nastawienie pań i niechęć do bierności zniweczyły pana dobrego. Bo na pewno nie wspaniała i lekka praca na roli, którą silny mężczyzna obrabiał sam, karmiąc tuziny upragnionych dziateczków do woli. Same dziateczki zaś tworem bocianów były, bo sobie z nimi słabowite ciała kobiet nie radziły.

Wszystko kiedyś ludziom sprzyjało. Nie było susz i nieurodzajów, zwierzęta same rwały się do pługa. I pług również chętny był do pracy. Boć to ziemia przecież sama się przed nim rozstępowała, jak na przysłowiowej tacy. Sielanka, jak kraj długi i szeroki. I by pewnie dalej trwała. Gdyby nie industrializacja, gdyby nie technologia, gdyby nie rozwój i innych szatanów chwała.

A temu wszystkiemu winna kobieta. Bo się cholera jedna za pracę wzięła – sama, przez nikogo nieprzymuszana – i ułatwień w pracy zapragnęła. Jakiejś lodówki, pralki czy suszarki. Wycieraczek do samochodu. Podpasek, tamponów i pampersów. Ładniejszego, większego domu. I koniecznie telefonu.

Jakby tego wszystkiego było mało, to się nienażarta bestia za naukę wzięła. Też sama, bez pytania! Choć była wielokrotnie ostrzegana. Że ciekawość i wiedza jej nie przystoi. Że odstrasza, bo większość panów się jej boi. A lęk – wiadomo – z braku pochodzi. Bo choć siłę dla panów zastrzeżono, to im mocy odmówiono…

Dodaj komentarz