PAŃSKIE EMOCJE

Obserwujecie czasem rozmowy pod żwawymi postami?
Nie? To gorąco polecam. Podobają mi zwłaszcza te typowo męskie, z gwałtownym mordolaniem.
‚Ty uju muju, bo Ci wpierw dolę coś tam ukrócę!’
‚Tyś sam uj muj! I to ja Ci ukrócę wpierw dolę!’
Pach, pach, potwarz, kolanko, i uj. I koniec. Treść – mało istotna, ale przekazana. I najważniejsze – emocje rozładowane. Tak właśnie, emocje…

Bo widzicie, panowie też posiadają bogatą stronę emocjonalną, która domaga się ujścia. Jak nie w sposób fizyczny, to na płaszczyźnie intelektualnej. Bądź też po prostu słownej. Albo jakiejkolwiek, z użyciem monitora, touchpadu i klawiatury. Mniemam bowiem, że tych sposobów bywa wiele, wedle bogactwa wyobraźni.

Pańskie emocje pokazują się zatem dość często, wielorako i zajmująco. Emocje, których niektóre – choć liczebnie liczne – panie nie dostrzegają. A be-feministki podobno emocji paniom zabraniają i od męskiej stabilności odganiają. Męska stabilność we wszechwładnej opinii to brak emocji właśnie, które kobiecą emocjonalność wspierać mają i podkreślają.
Oczywiście, że przynoszące wsparcie, męskie i nie rzadko silne ramię to rozkoszna ulga, chwila oddechu i w ogóle miód maliny. Tylko tak sobie myśleć pozwalam – a i doświadczam – że panowie również wsparcia potrzebują. Równie silnego, choć niekoniecznie ramiennego.

I może by tak dopuścić do siebie myśli złowrogie, że feministki nikogo od panów nie odganiają, a jedynie żeńskość od kobiecości rozróżniają. Bo choć żeńskość emocjami i nieskończoną niewiadomą włada, kobiecość dodatkowo z energii męskiej się składa. Takowa męskość natomiast w formowaniu emocji pomaga. Żeńskością wraz z nią życie kształtuje. A to do pewnej dozy emocjonalnego opanowania oboje zobowiązuje…

 

Dodaj komentarz