PRZYMUSOWY CELIBAT Z WYBORU

Przymusowy celibat z wyboru EGOpozytywna
Przymusowy celibat, bo tak!

Starałam się. Naprawdę starałam się zrozumieć nienawiść pewnych ugrupowań mężczyźnianych, które za brak bara-bara obwiniają kobiecą populację. Postukałam trochę makówką o blat biurka, poskakałam energicznie w rytmie czacza i nic. Bo jak do cholery można płakać z braku seksu i jednocześnie odrzucać nadarzające się okazje? Bo jak chętna, to nieświeża, a więc paskudnie doświadczona i niesłusznie wymagająca? Zapewne, bo z samozwańczymi ofiarami przymusowego celibatu z wyboru nigdy nic nie wiadomo.

Raz płaczą i żalą się, a za chwilę wymachują słownymi maczugami na kozła ofiarnego swoich niepowodzeń. Na kobiecość oczywiście, której winą jest również powstanie bardziej alfiastych członków społeczeństwa. Jakiś Kenów, Chadów i takich tam. Skąd w tym wina kobiet? Ano pewnie natury biologicznej, bo jakieś Barbie musiały pięknisiów powić, wykarmić i wypuścić w świat. Winne są jędzy, ale kara dotknąć powinna i Kenów. Za wygląd, powodzenie i inne urojenia.

Bo w ogóle jak taki może uprawiać seks? I to z kobietą?! Choć z panem to podobno jeszcze gorzej. Nie, problemem wydaje się być jednak sam seks. W jakiejkolwiek postaci. Choć może poza gwałtem, bo o tym roją sobie panowie opowiastki, jak babcie pierożki dla wnucząt. Tu mączką podsypią, tam nadzienie nawiną, raz dwa zlepią i voila. Zbiorowo, sadystycznie i usprawiedliwienie. Zwykłego seksu z kobietą uprawiać się nie godzi, bo wredna, gorsza i niedziewica. A skąd wiedzą? Z bajek. Dziewice i jednorożce wyginęły. I kropka.

Bo seks to zło! Najczarniejszy demon celibatowca

Z panami Incelami się nie dyskutuje. Panowie Incele do zrozumienia nie dążą. Ba! Oni już wszystko ROZUMIĄ. Że tylko 1% panów podoba się 100% pań, a reszta tworzy związki wymienne. Za kasę seks i obiad na stole. Prawiczek po 19stym roku życia z automatu staje się incelem, bo już i tak żadnej nie znajdzie. A jak znajdzie, to na czarną listę z nim. Nienawiść nienawidzi zmian, a frustrację trzeba podtrzymywać. I podsycać. Najlepiej nagonką na zadowolone z seksu kobiety.

Nie daj bosze któraś skrobnie coś w czeluściach internetu. Czujne oko samozwańczej straży moralnej znajdzie, ujawni i jeszcze poda namiary na szczęśliwą dewiantkę. Bo jak ona śmie?! Trzeba skopać, wyśmiać i natchnąć lękiem…przed seksem. Bo seks to zło. To najczarniejszy demon wychylający się z podświadomej czeluści celibatowca. I z kobiecych ciał. Trzeba go – demona rzecz jasna, a nie kaznodzieję z przydziału – uwalić, wyrwać, zdeptać i pokonać. Łojąc jakąś pannę. Ładną, bo brzydkie seksu nie uprawiają i demona nie znają.

Aż do następnego, kiedy to jakiś zgrabny manipulator znowu podgrzeje temperaturę. Poniży, wyśmieje, powie incelowi, że się nie nadaje. Że nigdy żadna go nie zechce. Że on i tak nie potrafi, nawet jakby chciał. Odwiedzie od szukania pomocy i zmian. I podpowie jak się zemścić. Jak napluć niewinnej w twarz,  jak zadźgać Chada i Kena i staranować tłum. Natchnie lękiem do kobiet i do kobiecych ciał.

Dodaj komentarz