TWOJA DUSZA TEGO CHCIAŁA!

Czy moja dusza na pewno tego chciała? – w rozmowie z Magdaleną Malison, psychologiem specjalizującym się w interwencjach kryzysowych.

EGOPOZYTYWNA
Nazwijmy to pokojowym zderzeniem dwóch światów. Niechętnej acz ezoteryki – choć bardzo racjonalnej! – z mojej strony oraz psychologii, którą się parasz zawodowo. Zobaczmy, co z tego wyjdzie. Jaki twór zadziwi nasze oczęta. Bo choć często dryfujemy w – wydawać by się mogło – odmiennych kierunkach, to mam jednak wrażenie, że obie bajamy o tym samym. Choć w nieco innym języku. Ba! Obie wręcz taplamy się w ezoterycznym bagienku pełnym bzdurnego szlamu. Wyjaśniamy, odkręcamy i budujemy na nowo.

MAGDALENA MALISON
Podejmując się polemiki z ezoterycznymi bzdurami nie działam w chęci rozprawy z ezoterycznym światem. Nie zamierzam toczyć też wojny: nauka vs. ezoteryka. Jednak w momencie gdy świat ezoteryczny zaczął wchodzić w kompetencje i obszary zarezerwowane do tej pory dla psychologów czy terapeutów, wyraźnie obserwuję szkodliwy wpływ pewnych ezoterycznych powszechnie powtarzanych przekonań, zwłaszcza gdy są one stosowane w pracy z osobami np. po traumatycznych doświadczeniach. Wobec powyższego ważne są głosy rozsądku i logiki, po to by pokazać inną perspektywę, zwiększyć świadomość i czujność wobec powszechnie funkcjonujących ezoterycznych narracji.

EGO
O właśnie, rozsądek i logika! Choć oczywiście pod kierownictwem serca, jak śmiem powtarzać. I to serducho boli wręcz gdy się nasłucha o cierpieniach, które usprawiedliwia się wszem i wobec chwytliwym sloganem: Twoja dusza tego chciała! Aż się ciśnie na język: czymże ta dusza jest, że zmusza nas – egoposiadaczy – do tortur?

MM
Ciężko od strony psychologicznej nadać duszy kategorię i wyjaśnić czym taka dusza jest. Tutaj możemy się posługiwać jedynie subiektywnymi odczuciami czy przemyśleniami. Wiele ezoteryczno- duchowych narracji traktuje duszę jako większy i dość odrębny od nas byt, mówiąc, że dusza czegoś chciała, potrzebowała, coś zaplanowała. Człowiek jest widziany jako taka marionetka, wykonująca różne chcenia duszy. Brak połączenia osobowości i duszy prowadzi do przekłamań. Ja widzę to w następujący sposób: gdy człowiek ma depresję, mówi się, że to ból duszy. Skoro więc człowiek czuje, to to samo czuje też dusza, bo jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że gdy cierpimy, dusza sobie biega z uśmiechem od ucha do ucha. Jeśli miałabym się pokusić o próbę opisu duszy, to dla mnie człowiek będzie jej MATERIALNYM PRZEJAWEM.

EGO
Utrafiłaś sedno, moim skromnym zdaniem. Dusza to niematerialny przejaw ciała. I za cholerę nie rozumiem, dlaczego – w mniemaniu co poniektórych – chciałaby sobie zażyć takiego, bodajże, gwałtu, albo stłuczenia na kwaśne jabłuszko. Albo innych ciarkotwórczych czynności. Zrobiono sobie z duszy narzędzie sadyzmu.

MM
Czy ktokolwiek chce dla siebie czegoś złego, bolesnego? Jasne, że nie i dusze czymkolwiek by one nie były też tego dla siebie nie chcą. Nikt przy zdrowych zmysłach cierpieć nie chce. Taka treść natomiast może prowadzić do pewnego braku uznania naszych uczuć, bo skoro coś większego ode mnie, czyli dusza tego chciało to o co mam mieć żal, złość czy poczucie krzywdy i winy? Tym sposobem można wiele usprawiedliwić, np. przemoc i brak reakcji na nią- bo skoro dana dusza tego chciała, to nie reagujemy i nie szukamy sprawiedliwości.

EGO
Usprawiedliwiamy przemoc i brak reakcji na nią, w tym własne tchórzostwo, które bez nadania mu odpowiedniego kierunku pozostaje właśnie tym – tchórzostwem. I wygodnictwem. Aż się prosi o dodanie – toż to balsam dla duszy! I chyba rzeczywiście tak bywa, chwilowo oczywiście. Kiedy wychodzisz z założenia, że wszystko ty sobie sama, choć obcymi rękoma, zyskujesz iluzyjne wrażenie mocy. Przestajesz być ofiarą, a wiadomo, że ofiary są be…no chyba, że umówiły się przed urodzeniem z duszami sprawców. Wtedy z wdziękiem i męczennym tchnieniem godnym samego Jezusa dostają łomot. Bez żalu. Twarde na maksa.

MM
W związku z tym należałoby otworzyć bramy więzienia i wypuścić wszystkich kryminalistów, bo przecież nie są odpowiedzialni za własne przestępstwa. To tylko umowa dusz. Proponuję też nie dochodzić swoich praw i sprawiedliwości w sądzie, bo dusza chciała by nasze prawa były łamane, a sprawca jest tylko wykonawcą tego pragnienia. Mamy oto kolejny powód by odwrócić się od przeżywanych uczuć, od krzywdy, bo znowu istniały jakieś siły wyższe, które sobie coś tam postanowiły.

EGO
Siły wyższe postanowiły, a my możemy z czystym i pełnym lęku sumieniem poddać się ich prowadzeniu. Bo w końcu każde doświadczenie jest na wagę złota i pewnie dlatego te dusze takie akuratne się stały i już przed urodzeniem pakty zawierają między sobą. Któż by nie chciał zdzielić bliźniego swego maczugą i odsiedzieć paru latek w zamknięciu. Któż by nie chciał zostać zdzielony maczugą. Heh, mam wrażenie, że sprowadziliśmy duszę do poziomu skretyniałego idiotyzmu – tyle tysiącleci rozwoju zapisanych w podświadomości zbiorowej, a ta wciąż chce dostawać i dawać manto.

MM
Nie muszę jeść arszeniku, żeby doświadczyć jego toksyczności. To, że jest trujący wynika z dawno nabytej wiedzy. Nie muszę go również jeść by wybaczyć temu, co ten arszenik wymyślił. Czy więc ciągle musimy doświadczać przemocy, gwałtów, łamania naszych praw? Tyle wojen, tyle przelanej krwi i cierpienia, a nam ciągle mało. Trzeba być „duszowym” idiotą, żeby nie wyciągnąć wniosków z przeszłości. Oczywiście nie insynuuję duszom braku mądrości. Pokazuję jedynie, że to kolejny powód by szukać usprawiedliwienia poza człowiekiem. Bo o to w tych „prawdach” właśnie chodzi. Jakaś siła wyższa decyduje, chce, potrzebuje…

EGO
…a my ochoczo pozbywamy się decyzyjności i odpowiedzialności, zrzucając je na papę Boga. Podczas gdy wredna mamcia Ziemia nas bach! – po łepetynie gdy pacio nie widzi.

MM
Łatwiej jest przyjąć pewne rzeczy gdy widzimy je jako odrębne i zależne od kogoś innego, dziejące się poza naszą wolą. Smutna prawda jednak jest taka, że zło i to co z niego wynika tworzy człowiek, nie bóg, nie szatan i nie plany czy chcenia dusz. Im szybciej to zobaczymy, im szybciej weźmiemy za to odpowiedzialność, tym szybciej ten świat zacznie wyglądać inaczej.

Egopozytywna & Magdalena Malison

2 Komentarze

  • Coraz częściej widzę, że Radykalne Wybaczanie i inne podobne teorie sporo szkód wyrządziły.
    Na szczęście ja jakoś nie byłam wstanie tego strawić. Ze świata ezoterycznego nauczyłam się, przyjmować uczucia i mierzyć się z nimi, dawać sobie prawo do nich, wybaczać też sobie, że czasem byłam ofiarą, bo w danym momencie nie byłam wstanie stanąć po swojej stronie, najpierw patrzeć jak ja sama się traktuję (co o sobie myślę), a dopiero potem szukać winny w innych (jeśli takowa faktycznie jest) i mierzyć się z tym co przychodzi. Nie powiem, że zawsze wszystko wychodzi, bo czasem trudno jest, ale dzięki takiemu podejściu jakoś już mniej potrzebuję różnych ezoterycznych teorii duchowych.

    • Jestem przeciwniczką wszelkiej radykalności 🙂 A już na pewno w wybaczaniu. Wszystko przychodzi w odpowiednim dla nas czasie, choć niekiedy sami musimy najpierw zadziałać.
      Dzięki za komentarz Ashko 🙂

Dodaj komentarz