ZŁE DUCHY NOWEGO ROKU

Złe duchy Nowego Roku

Usłyszałam ostatnio, że tradycja sylwestrowych fajerwerków sięga zabobonu odstraszania złych duchów. Nie wiem, ile w tym prawdy, bo pobieżnie przejrzane artykuły dziadka Gugla nic na ten temat nie ujawniły. Swoją drogą nie ujawniły w ogóle za wiele, bo skupiały się na debilnym powtarzaniu słów kluczowych, samą treść przerzucając na dość daleki plan. No więc nie wiem. Być może owa tradycja odnosi tylko do regionów niemieckich. Stamtąd bowiem doszły mnie słuchy o złych duchach. Tam też doświadczyłam tegorocznego świętowania, które z powodzeniem można przyrównać do działań wojennych .

Postrzeliwanie, głośnie wybuchy zaczęły doskwierać już w połowie grudnia. Głośność uaktywniła się dość mocno w okresie świątecznym, a ze zbliżającym się Nowym Rokiem tylko zyskiwała na sile. W noc sylwestrową świat oszalał. Śmierdząca mgła zatopiła miasta i jestem pewna, że tylko nachalne kolory petard sprawiały, że można było je dojrzeć przez szare opary. Choć może niektórym wystarczał sam wojenny raban. Zdarza się. Podobno Niemcy wydają rocznie około 100 mln eu na same fajerwerki. Kwota ta odpowiada 15 procentom rocznej emisji zanieczyszczeń przez wszystkie samochody ciężarowe i osobowe w Niemczech. Naprawdę nietrudno mi w to uwierzyć.
I tak sobie pomyślałam, że może to wszystko rzeczywiście ma związek z wyganianiem duchów. Z tym, że tym razem chyba doszło do odstraszenia tych dobrych.

Boże Narodzenie jest symbolicznym odrodzeniem się światła w człowieku. Można więc założyć, że odradza się w nas dobry duch, który obok empatii posiada również pewne pokłady inteligencji i rozsądku. Takie sobie słodkie światełko w człowieku, które podsyca instynkt przetrwania, a więc nie srania we własną kuwetę. Po zanieczyszczeniach i braku empatii wobec zwierząt, które reagują tragicznie na grudniową pompę, można chyba śmiało napisać, że sranie się odbywa. Na potęgę.
A winnych nie ma. Są za to duchy. Więc tak sobie myślę dalej, że to pewnie ich wina. Wczesnogrudniowe petardy wystraszyły w nas dobre światełka zanim jeszcze zdążyły się narodzić. A jak nie daj bosze zdążyły, to szybko padły na duchowy atak serca. I pozostały same złe gnidy. Bezmyślne i bezuczuciowe, które wprowadzają chaos i prowadzą do samozagłady. Bo taki jest ich cel istnienia. I cóż poradzić?

Dodaj komentarz